*spotkanie z codziennością…*

przemijanie…po krótkiej, męczącej nocy bez snów…

…z domu, jak co dzień, wychodzę…

…pochmurne nade mną niebo…

…na widok mój chlipać zaczyna znów…

…roniąc rzęsiste łzy na płaszcz ulubiony…

…z tak pięknych marzeń kiedyś uszyty…

…dziś – przez lata podarty i już niemodny…

…wyświechtany pustymi sloganami…

…z porwanymi od zmęczenia kieszeniami…

…do których dawno temu zebrane doświadczenia chowałam…

…stawiam kołnierz wiatrem podszytego palta…

…choć wtulam się w szal emocji tak różnych pełen…

…i rękawiczki z frazesów zakładam…

…przeszywa mnie jak brzytwa ostry – chłód lodowaty…

…z trudem zbieram się w sobie – ale iść już muszę…

…czuję, że byle jakie kozaczki szybko przesiąkają złudzeniami…

…wiem – nie do twarzy mi…

…w tym źle dzisiaj skrojonym, odmiennym, bardzo znoszonym stroju…

…wstydzę się samej siebie…

…przed ludźmi sukcesu stanąć…

…od norm tak bardzo odbiegam…i nie pasuję nigdzie…

…przed każdym jutrem nie chcę się chować…

…miejsca swojego wciąż szukać…

…więc głowę podnieść wysoko muszę…

…i twarzą spotkać się w twarz z codziennością…

 

 

*właściciel blogu zastrzega sobie prawa do tekstu poprzez kopiowanie, udostępnianie częściowe lub w całości bez jego zgody

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>