*podróż przez dorosłość*

…wreszcie byłam pełnoletnia…przynajmniej dokumenty to potwierdzały…inne3

…szczęśliwa – stanęłam na skraju kilku dróg…zastanawiałam się, którą z nich pójść w tę swoją dorosłość…

…wreszcie wybrałam…nie wiem, z jakiego powodu…może spodobała mi się ze względu na swoją zieleń?…a trasa wydawała taka łatwa?…najważniejsze – że prosta…tak mi się wtedy wydawało…

…więc ruszyłam raźno przed siebie, starając się nie tracić nic z tego, co mnie otacza…

…z biegiem czasu wszystko było coraz bardziej pokrętne…i z każdym kolejnym krokiem – zmieniało się…

…najpierw nieznacznie…jakiś kamień przy drodze…wystający korzeń…

…robiło się coraz gęściej, coraz ciaśniej, olbrzymie krzewy zaczęły przybierać niesamowite kształty…raniły mi ręce i nogi…

…będąc wierną swym postanowieniom i wyborom – szłam dalej…przede mną wyrastały coraz większe przeszkody…

…żwir zmieniał się w kamienie, kamienie w głazy, głazy – w góry nie do przebycia…

…na każdą wchodziłam z trudem…

…i bagaż był jakiś taki…ciężki…

…moja wędrówka zaczęła sprawiać mi ból…

…i te cholerne walizki…ten nieludzki ciężar…jednak ja uparcie ich nie wypuszczałam…może się o coś bałam?…

…męczyła mnie droga…burze…spiekota…mróz mi doskwierał nieraz…i ulewy…

…i ten wiatr…ciągle w oczy…

…coraz częściej się potykałam…tak bardzo upadki mnie dobijały…ale – zbierałam się, podnosiłam…bo musiałam…bo przecież tę drogę sama wybrałam…i wciąż mocno trzymałam te toboły…choć palców u dłoni już nie czułam…

…i gdy już tchu zaczęło mi braknąć…kiedy myślałam, że nie dam rady…

…wpadłam na Ciebie…szedłeś z przeciwka…i zapytałeś, dokąd ja idę, wciąż pod wiatr?…

…przez cały czas myślałam, że idę właściwą drogą…że tak ma być…

…dziś właśnie uświadomiłeś mi…najwyższa pora zmienić kierunek…zawrócić…pójść teraz z prądem…

…powiedziałeś, że mnie zaprowadzisz…i z bagażem pomożesz…

…z ulgą na chwilę się zatrzymałam…po to, by się odwrócić…bo zaufałam…może już po raz ostatni…

…od teraz Ty jesteś moim przewodnikiem…każdego dnia…jest coraz bliżej…

…i niech tak zostanie…niech wiecznie trwa…

…nie jest to zwykła historia…a może – jakich wiele?!...i tylko życie – jest jedno...

 

 

*właściciel blogu zastrzega sobie prawa do tekstu poprzez kopiowanie, udostępnianie częściowe lub w całości bez jego zgody

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>